Wrażenia z jazdy: Mercedes G500.

Tekst: Michał Serdakowski; Zdjęcia: Bartosz Gajewski

Który z modeli Mercedes-Benz jest najbardziej kultowy? Uniwersalnej odpowiedzi nie ma, ale wiele osób bez namysłu wskazuje Klasę G. Dziś przed nami G500 w najnowszym wcieleniu. Czy to wciąż ”Gelenda” którą znamy i uwielbiamy? Czy sprosta trwającej nieprzerwanie od 1979 r. legendzie? Przekonajmy się!

Na wstępie wyjaśnijmy kilka kwestii technicznych. Nowa Klasa G wciąż bazuje na ramie i podobnie jak we wcześniejszych generacjach, dysponuje trzema dyferencjałami z możliwością pełnej blokady. Napęd przekazywany jest przez skrzynie 9G-TRONIC z przełożeniem terenowym LOW RANGE. Układ przedniego zawieszenia jest tutaj niezależny, z tyłu mamy sztywną oś. Wszystkie zmiany i nowości miały na celu z jednej strony poprawę właściwości jezdnych na asfalcie, a z drugiej podniesienie poprzeczki podczas jazdy w terenie.

O ile wygląd zewnętrzny jest typową dla Klasy G, delikatną ewolucją, zmiany w środku są znaczne. Przede wszystkim całe wnętrze jest bardziej obszerne (efekt dłuższego rozstawu osi niż w poprzedniej generacji), a zakres regulacji foteli z przodu większy. Teraz również wysocy kierowcy znajdą idealna pozycję za nową, multifunkcyjną kierownicą. 

Do dyspozycji mamy kokpit z dwoma dużymi ekranami, komfortowe fotele z masażem, high-end’owe nagłośnienie Burmester oraz całą listę systemów bezpieczeństwa i multimedialnych, znanych z innych modeli Mercedes-Benz.

Zapomnisz jednak o tych wszystkich dobrodziejstwach chwilę po tym, gdy wsiądziesz do G Klasy. Najpierw surowy, metaliczny dźwięk trzaśnięcia zamykanych drzwi przypomni Ci o prawdziwym, twardym charakterze tego samochodu, a chwilę później dźwięk odpalanego V8 zatrzęsie całą okolicą. Rzut okiem na pionową, przednią szybę i charakterystyczne kierunkowskazy w narożnikach maski nie pozostawia wątpliwości.

To nie bulwarowa błyskotka. To Klasa G!  

Ruszamy. Już po pierwszych kilometrach nie mam wątpliwości – jakkolwiek podobny do poprzednika mógłby się wydawać, ten samochód jest zupełnie nowy. Przede wszystkim zmienił się układ kierowniczy. Ma teraz bardziej bezpośrednie przełożenie, jest precyzyjny i pozbawiony dawnego luzu w środkowym położeniu.

Nowe zawieszenie, podczas jazdy po asfalcie, zachowuje się wyraźnie lepiej niż dawny układ. Samochód przechyla się w zakrętach mniej (nie mylić z mało!), a podczas jazdy na wprost z niewzruszoną stabilnością trzyma zadany kurs. Praca zawieszenia pozostała jednak specyficzna, charakterystyczna dla Klasy G i różna od tego, do czego przyzwyczaiły nas SUVy Mercedesa. Bardzo dobrze! W G500 wciąż czujesz, że samochód zniesie wszystko. Po drogach z dramatycznie złą nawierzchnią suniesz bez przeszkód, zastanawiając się tylko, dlaczego inni jadą tak ostrożnie.

Na plus wymienić trzeba również sterowanie 9 biegowej skrzyni, która doskonale rozumie jak zarządzać biegami i nie ociąga się w swoich reakcjach oraz dźwięk 4 litrowego V8, który sprawia wrażenie donośniejszego i potężniejszego niż u poprzednika. Zwłaszcza w trybie Sport, podczas redukcji, przeszywa powietrze wulgarnym, basowym bulgotem, który pasuje G Klasie idealnie. Nadaje jeździe niepowtarzalnego charakteru.

Niepowtarzalny, to właściwe określenie i dobre podsumowanie w kontekście nowej G500. Samochód został wyraźnie poprawiony i w wielu mierzalnych dziedzinach jest po prostu lepszy. Wygodniejszy, bardziej luksusowy, lepiej prowadzący się, doskonalszy inżynieryjnie. To dobrze, jednak nie to jest najważniejsze.

Nie stracił przy tym swojego charakteru. Charakteru, którego na próżno szukać w jakimkolwiek innym, produkowanym dziś seryjnie samochodzie. Nie stał się SUVem w kanciastej karoserii, o nie! To wciąż twarda, niezłomna bestia, którą uwielbiamy. Potężna, kanciasta maszyna, nie uznająca kompromisów. Nie znosząca sprzeciwu, przesuwająca granice zawsze o jeden krok dalej. Samochód niepowtarzalny, oferujący kierowcy wyjątkowe przeżycia. Jest dokładnie tak, jak chcieliśmy, tak jak miało być!

Witamy cię G500, jak dobrze że jesteś :)